Post

Humanoidalne roboty trafiają na pole walki. Chiny testują połączenie AI i robotyki wojskowej

Jeszcze kilka miesięcy temu chińskie humanoidy przyciągały uwagę przede wszystkim podczas pokazów, zawodów sportowych i demonstracji technologicznych. Biegały, walczyły wushu, tańczyły i wykonywały coraz bardziej skomplikowane zadania. Chińska armia patrzy jednak na te same możliwości z zupełnie innej perspektywy. Dochodzenie Reutersa opublikowane 7 września 2026 roku, oparte na analizie ponad 100 dokumentów wojskowych, zamówień publicznych, badań naukowych, patentów i materiałów przemysłu obronnego, pokazuje, że instytucje powiązane z Chińską Armią Ludowo-Wyzwoleńczą intensywnie sprawdzają, jak humanoidalne roboty mogłyby zostać wykorzystane w przyszłych działaniach wojskowych.

Nie oznacza to jednak, że po chińskich poligonach maszerują już uzbrojone oddziały autonomicznych robotów. Dostępne materiały wskazują przede wszystkim na etap badań, zakupów, eksperymentów i przygotowywania scenariuszy przyszłego użycia. Nie znaleziono dowodów, że uzbrojony humanoid został już przyjęty do operacyjnej jednostki PLA i użyty bojowo. Kierunek jest jednak wyraźny: badane są rozpoznanie, patrolowanie, logistyka, działania w niebezpiecznych strefach oraz potencjalny udział robotów w walce miejskiej. Szczególne znaczenie ma połączenie coraz sprawniejszych maszyn z tzw. embodied AI, czyli sztuczną inteligencją zdolną nie tylko analizować informacje, lecz także działać w fizycznym świecie.

Jak Chiny testują humanoidalne roboty do przyszłych działań wojskowych?

Zainteresowanie wojskowymi zastosowaniami humanoidów zaczęło wyraźnie rosnąć w Chinach w 2024 roku. Narodowy Uniwersytet Technologii Obronnych, znany jako NUDT, wspólnie z Chińską Akademią Nauk Wojskowych zorganizował wtedy forum technologiczne obejmujące zastosowania systemów humanoidalnych w wojsku. Rok później kierunek stał się jeszcze bardziej konkretny. Podczas konkursu NUDT w czerwcu 2025 roku jedna z konkurencji symulowała infiltrację za liniami przeciwnika. Robot miał dostać się do wyznaczonego obszaru, stworzyć jego mapę i odnaleźć cele. Inne scenariusze obejmowały patrole baz wojskowych, kontrole bezpieczeństwa oraz zadania porządkowe.

Równolegle pojawiły się zamówienia wskazujące, że wojsko interesuje się już nie tylko samymi konstrukcjami mechanicznymi. W maju 2025 roku PLA ogłosiła przetarg na humanoidalnego robota wraz z instalacją i szkoleniem technicznym. Kilka miesięcy później poszukiwano systemu łączącego percepcję inteligentną z precyzyjnym wykonywaniem zadań. W czerwcu 2026 roku chińskie wojsko przeznaczyło około 300 tys. dolarów na system służący do zbierania i opisywania danych z kamer, radarów oraz czujników ruchu, w tym informacji dotyczących terenu możliwego do pokonania przez roboty. To pokazuje, że prace przesuwają się od budowania efektownych maszyn w stronę uczenia ich funkcjonowania w znacznie bardziej nieprzewidywalnym środowisku.

Czy chińskie humanoidalne roboty naprawdę trafiły już na pole walki?

Najważniejsze zastrzeżenie brzmi: obecnie nie ma publicznie potwierdzonego dowodu, że uzbrojony chiński humanoid został rozmieszczony w operacyjnej jednostce bojowej i walczył podczas rzeczywistego konfliktu. Mówiąc o "polu walki", trzeba więc rozróżnić przygotowanie do warunków bojowych od faktycznego użycia na wojnie. Dokumenty wskazują na testowanie wymagań pola walki, badania akademickie, przetargi i scenariusze ćwiczeniowe. PLA Daily po zakończeniu World Humanoid Robot Games wezwał natomiast do przyspieszenia przenoszenia technologii z laboratoriów na wojskowe poligony i do przygotowywania robotycznych "combatants".

To jednak ważna zmiana, ponieważ wojskowe programy badawcze zaczynają traktować humanoida nie jak technologiczną ciekawostkę, ale potencjalny element przyszłej struktury oddziałów. Reuters opisuje między innymi projekt NUDT dotyczący wykorzystania robotów w zespołach prowadzących działania szturmowe w mieście. Badacze rozważają scenariusz, w którym maszyny działałyby wspólnie z ludźmi, wykonując najbardziej niebezpieczne zadania, takie jak rozpoznawanie wnętrz budynków, sprawdzanie przejść czy operowanie w miejscach, w których ryzyko dla żołnierza jest wyjątkowo wysokie. Według analiz związanych z projektem realne wdrożenie tak zaawansowanych systemów może nadal wymagać około pięciu do dziesięciu lat.

Dlaczego wojsko potrzebuje humanoidów, skoro już ma drony i robotyczne psy?

Humanoidalna forma nie jest najbardziej efektywna w każdym zadaniu. Dron latający będzie lepszy do obserwacji z powietrza, pojazd gąsienicowy może przewieźć większy ładunek, a robot czworonożny zwykle stabilniej porusza się po trudnym terenie. Przewagą humanoida jest jednak możliwość funkcjonowania w środowisku zaprojektowanym dla człowieka. Schody, drzwi, wąskie korytarze, klamki, narzędzia, samochody czy stanowiska pracy zostały stworzone z myślą o dwóch rękach i dwóch nogach. Teoretycznie robot o podobnej konstrukcji mógłby wykorzystywać istniejącą infrastrukturę bez konieczności jej przebudowy.

Na polu walki może mieć to szczególne znaczenie w zabudowie miejskiej. Maszyna zdolna otworzyć drzwi, wejść po schodach, przesunąć przeszkodę, użyć narzędzia i wykonać polecenie w pomieszczeniu mogłaby przejmować zadania szczególnie ryzykowne dla piechoty. Nie oznacza to jednak, że dzisiejsze humanoidy są już gotowymi żołnierzami. Badania chińskiego rynku robotyki pokazują, że nawet w uporządkowanych fabrykach maszyny nadal mają problemy z precyzją, samodzielnością i reakcją na sytuacje odbiegające od wcześniej przećwiczonych scenariuszy. To, co działa podczas choreograficznego pokazu, może okazać się znacznie trudniejsze w kurzu, deszczu, gruzie i chaosie rzeczywistego pola walki.

Czym jest robot Fuxi i dlaczego chiński przemysł obronny pokazuje go właśnie teraz?

Jednym z najbardziej wymownych przykładów przechodzenia robotyki humanoidalnej do sektora obronnego jest Fuxi przygotowany przez państwowy koncern Norinco. Maszyna została publicznie zaprezentowana w związku z World Robot Conference 2026. Według materiałów producenta pełnowymiarowy humanoid ma być przeznaczony między innymi do całodobowego rozpoznania, inteligentnych patroli, pełnienia funkcji wartowniczych oraz wykonywania zadań w środowisku uznawanym za zbyt niebezpieczne dla człowieka. Nie jest to więc typowa konstrukcja promowana przede wszystkim jako przyszły pracownik fabryki czy asystent domowy.

Szczególnie istotny jest sposób sterowania. Fuxi może współpracować z systemem teleoperacji Norinco, dzięki któremu człowiek znajdujący się w bezpiecznej odległości kontroluje ruch robota w czasie rzeczywistym. Taki model jest znacznie bliższy obecnym możliwościom technologicznym niż wizja całkowicie samodzielnego robotycznego żołnierza. Operator nadal podejmuje decyzje, ale fizycznie nie musi znajdować się w miejscu zagrożenia. W przyszłości część czynności może być automatyzowana poprzez AI, na przykład utrzymywanie równowagi, wybieranie trasy czy rozpoznawanie obiektów. To właśnie stopniowe przesuwanie granicy między zdalnym sterowaniem i autonomią będzie jednym z kluczowych tematów wojskowej robotyki.

Jak sztuczna inteligencja ma zmienić humanoidalnego robota w użyteczne narzędzie wojskowe?

Najtrudniejszą częścią humanoida nie są już same nogi, silniki czy metalowa konstrukcja. Problemem staje się stworzenie systemu zdolnego zrozumieć otoczenie i prawidłowo na nie reagować. Robot musi rozpoznać przeszkodę, ustalić, czy da się po niej przejść, znaleźć drzwi, ocenić ich położenie, odpowiednio ustawić dłoń i wykonać właściwy ruch. W środowisku wojskowym poziom trudności rośnie jeszcze bardziej, ponieważ dane mogą być niepełne, widoczność słaba, teren niestabilny, a sytuacja może zmienić się w ciągu sekund. To właśnie dlatego chińskie programy inwestują w dane dotyczące percepcji, ruchu, manipulacji i pokonywania terenu.

W tym kontekście coraz częściej pojawia się pojęcie embodied AI. Chodzi o sztuczną inteligencję, która otrzymuje informacje z kamer i innych czujników, podejmuje decyzję, a następnie wykonuje fizyczne działanie. Ogromne znaczenie ma tutaj trening na realnych danych. Chińskie centra robotyki wykorzystują ludzkich operatorów, którzy wielokrotnie wykonują te same zadania za pomocą robotów, zbierając dane potrzebne do uczenia modeli. Problem polega na tym, że nadal potrzeba ogromnej liczby prób, aby nauczyć system nawet pozornie prostych czynności. Reuters opisywał przypadki, w których początkujący trener uzyskiwał jedną użyteczną sekwencję ruchów na kilkaset prób.

Czy Chiny mają przewagę dzięki ogromnemu przemysłowi humanoidalnych robotów?

Skala chińskiej produkcji daje wojsku dostęp do zaplecza, którego nie trzeba budować od podstaw. Według danych cytowanych przez Reutersa chińscy producenci odpowiadali za około 95 proc. światowych dostaw humanoidów w 2025 roku. Dane branżowe za pierwszą połowę 2026 roku wskazują nawet na udział przekraczający 97 proc. To nie oznacza, że wszystkie te maszyny nadają się do wojska. Zdecydowana większość trafia do badań, edukacji, demonstracji, zbierania danych lub testów przemysłowych. Skala produkcji pozwala jednak szybciej obniżać ceny podzespołów, rozwijać dostawców oraz zbierać ogromne ilości doświadczeń związanych z eksploatacją robotów.

Przewaga produkcyjna nie jest jednak tym samym co przewaga w inteligencji robotów. Chińscy przedstawiciele branży sami przyznają, że obecne humanoidy są zbyt mało samodzielne, aby bez problemu zastępować pracowników nawet w fabrykach. Maszyny są wolne, mają trudności z precyzyjną manipulacją, a nieprzewidywalne sytuacje nadal wymagają pomocy człowieka. Do tego dochodzą ograniczony czas pracy na baterii, podatność na uszkodzenia i konieczność utrzymywania stabilnej łączności. Wojskowy humanoid musiałby radzić sobie w warunkach wielokrotnie trudniejszych niż hala produkcyjna. Dlatego obecna przewaga Chin jest przede wszystkim przewagą przemysłową i eksperymentalną, a nie dowodem posiadania gotowej armii robotów.

Czy humanoidalne roboty mogą zastąpić żołnierzy podczas walki w mieście?

Właśnie działania miejskie pojawiają się w chińskich analizach szczególnie często. Ulice, klatki schodowe, piwnice, mieszkania i zniszczone budynki są środowiskiem, w którym klasyczny pojazd ma poważne ograniczenia, a wysłanie żołnierza wiąże się z dużym ryzykiem. NUDT analizuje możliwość tworzenia mieszanych zespołów ludzi i robotów, w których humanoidy mogłyby wchodzić jako pierwsze do niebezpiecznych pomieszczeń, prowadzić rozpoznanie, mapować wnętrza oraz wspierać żołnierzy podczas oczyszczania budynków. To jeden z powodów zainteresowania dwunożną konstrukcją, która może poruszać się po tej samej infrastrukturze co człowiek.

Pełne zastąpienie piechoty pozostaje jednak bardzo odległym scenariuszem. Człowiek potrafi natychmiast dostosować się do przewróconych mebli, uszkodzonych schodów, dymu, hałasu czy nieoczekiwanej obecności cywilów. Robot musi każde z tych zjawisk poprawnie wykryć, zinterpretować i wybrać właściwe działanie. Nawet niewielki błąd może doprowadzić do upadku lub całkowitego zatrzymania maszyny. Dlatego znacznie bardziej prawdopodobny jest model, w którym przez wiele lat roboty będą uzupełniały ludzi w konkretnych zadaniach, a nie zastępowały całe oddziały. Najszybciej mogą upowszechnić się tam, gdzie koszt błędu maszyny jest mniejszy niż ryzyko wysłania człowieka.

Czy wojskowy robot musi być autonomiczny, żeby był użyteczny?

Nie. To jedno z najważniejszych nieporozumień wokół wojskowej robotyki. Robot może być bardzo wartościowym narzędziem nawet wtedy, gdy człowiek kontroluje go zdalnie. W takim modelu maszyna wchodzi do niebezpiecznego obszaru, natomiast operator obserwuje obraz z kamer i podejmuje decyzje z bezpiecznej lokalizacji. Automatyzowane mogą być tylko wybrane czynności, takie jak utrzymywanie równowagi, omijanie przeszkód czy stabilizacja ruchu. Fuxi firmy Norinco jest właśnie przykładem rozwiązania rozwijanego wokół współpracy człowieka i maszyny, a nie całkowitego usunięcia operatora z procesu.

W przyszłości pojawi się jednak presja na zwiększanie autonomii. Na polu walki łączność może zostać zakłócona, operator może mieć opóźniony obraz, a jednoczesne sterowanie dużą liczbą robotów będzie wymagało ogromnej liczby ludzi. AI może więc stopniowo przejmować nawigację, rozpoznawanie środowiska i planowanie części działań. Najbardziej kontrowersyjna granica pojawia się wtedy, gdy maszyna nie tylko porusza się autonomicznie, lecz także samodzielnie wybiera cel i stosuje wobec niego siłę. To już obszar autonomicznych systemów uzbrojenia, wokół którego od lat trwa międzynarodowy spór prawny i etyczczny.

Czy robot sterowany przez AI może sam decydować o użyciu broni?

Technicznie coraz większa autonomia jest możliwa, ale właśnie tutaj pojawiają się najpoważniejsze problemy. Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża definiuje autonomiczne systemy uzbrojenia jako takie, które po aktywacji mogą wybierać i atakować cele bez dalszej interwencji człowieka. ICRC podkreśla, że szczególnie niebezpieczne są systemy wykorzystujące AI w sposób powodujący nieprzewidywalne zachowanie oraz broń autonomiczna przeznaczona do bezpośredniego atakowania ludzi. Maszyna może rozpoznawać kształty, ruch czy sygnaturę cieplną, ale znacznie trudniej jest jej ocenić kontekst, na przykład czy człowiek się poddaje, jest ranny albo przestał uczestniczyć w walce.

Z tego powodu ICRC uważa, że ludzki osąd i kontrola powinny pozostać kluczowe w decyzjach mogących prowadzić do śmierci lub obrażeń. Prawo konfliktów zbrojnych wymaga między innymi rozróżniania celów wojskowych i cywilnych, oceny proporcjonalności oraz podejmowania środków ostrożności podczas ataku. Są to decyzje mocno zależne od sytuacji, a odpowiedzialności prawnej nie można po prostu przenieść z człowieka na algorytm. W 2026 roku spór o międzynarodowe ograniczenia broni autonomicznej nadal pozostaje nierozwiązany, a państwa różnią się nawet w kwestii tego, czy potrzebny jest wiążący traktat, czy wystarczą niewiążące wytyczne.

Czy rozwój chińskich robotów wojskowych oznacza początek nowego wyścigu zbrojeń?

Robotyzacja armii nie jest wyłącznie chińskim zjawiskiem. Stany Zjednoczone oraz inne państwa od wielu lat rozwijają autonomiczne i zdalnie sterowane systemy lądowe, latające oraz morskie. Nowością jest natomiast szybkie dojrzewanie sektora humanoidów i możliwość łączenia masowo produkowanego sprzętu z coraz bardziej zaawansowaną AI. Reuters zwraca uwagę, że amerykański sektor pozostaje obecnie za Chinami pod względem skali produkcji dwunożnych i czworonożnych robotów. Jednocześnie technologie rozwijane wcześniej z finansowania wojskowego w USA przyczyniły się do powstania rozwiązań wykorzystywanych później także przez chińskich producentów robotów.

Najbliższe lata mogą więc przynieść rywalizację nie tyle o stworzenie jednego spektakularnego "robotycznego żołnierza", ile o zbudowanie całego ekosystemu. Liczyć się będą tanie aktuatory, baterie, sensory, trening embodied AI, odporna komunikacja, systemy teleoperacyjne i możliwość szybkiego produkowania tysięcy maszyn. Chiny mają dziś ogromną bazę przemysłową, ale równocześnie zmagają się z ograniczeniami inteligencji i niezawodności humanoidów. Dlatego najważniejszy wniosek z nowych dokumentów jest mniej filmowy niż wizja armii Terminatorów: wojsko zaczęło systematycznie przygotowywać technologię cywilną do zastosowań militarnych, a granica pomiędzy robotem pokazowym, przemysłowym i wojskowym staje się coraz mniej wyraźna.