Post

12 tysięcy agentów AI w jednej firmie. Tak może wyglądać biuro przyszłości

Firma zatrudniająca około 14 tysięcy ludzi stworzyła już ponad 12 tysięcy agentów AI. Nie jest to scenariusz z filmu science fiction, lecz przykład UKG, amerykańskiej firmy rozwijającej oprogramowanie do zarządzania kadrami, płacami i czasem pracy. Jej dyrektor ds. informatyki Prakash Kota ujawnił we wrześniu 2026 roku, że pracownicy uruchomili ponad 12 tysięcy agentów wykorzystujących technologie Microsoftu, Google Gemini i ChatGPT. Równolegle z ponad 1400 pomysłów zgłoszonych przez załogę firma wybrała 387 wewnętrznych aplikacji AI. UKG szacuje, że wykorzystanie sztucznej inteligencji pozwala obecnie odzyskiwać około 8500 godzin pracy miesięcznie. Liczby robią wrażenie, ale wymagają ważnego wyjaśnienia. 12 tysięcy agentów nie oznacza 12 tysięcy cyfrowych pracowników samodzielnie podejmujących decyzje. Pod pojęciem agenta mogą kryć się stosunkowo niewielkie systemy wykonujące określone zadania. Mimo to skala UKG pokazuje, jak szybko biuro może zmienić się z miejsca, w którym człowiek korzysta z jednego programu, w środowisko, gdzie jeden pracownik współpracuje z wieloma wyspecjalizowanymi systemami AI.

Która firma stworzyła ponad 12 tysięcy agentów AI dla swoich pracowników?

Chodzi o UKG, firmę technologiczną specjalizującą się w rozwiązaniach HR, payroll i workforce management. Prakash Kota objął stanowisko CIO w kwietniu 2025 roku, a jednym z jego priorytetów stała się centralizacja infrastruktury technologicznej i szybkie wdrażanie sztucznej inteligencji. Według informacji opublikowanych przez Fortune firma udostępniła wszystkim około 14 tysiącom pracowników ChatGPT Enterprise i Gemini Enterprise, a zespoły produktowe i inżynieryjne korzystają dodatkowo z narzędzi takich jak Claude Code. Na tej bazie wewnątrz organizacji powstało już ponad 12 tysięcy agentów AI.

Ważne jest jednak, aby nie wyobrażać sobie 12 tysięcy niezależnych humanoidalnych "pracowników". Agent AI może być bardzo małym programem wyspecjalizowanym w jednej czynności, na przykład wyszukiwaniu informacji, przygotowaniu podsumowania, sprawdzeniu danych, stworzeniu odpowiedzi dla klienta albo uruchomieniu konkretnego procesu w innym systemie. Jeden pracownik może więc korzystać z kilku lub kilkunastu agentów. Skala UKG pokazuje raczej zmianę architektury pracy: zamiast jednego uniwersalnego asystenta powstaje sieć wyspecjalizowanych narzędzi przypisanych do poszczególnych procesów.

Czy 12 tysięcy agentów AI oznacza, że firma ma prawie tyle samo maszyn co ludzi?

Pod względem samej liczby rzeczywiście proporcje są już bardzo zbliżone, ale takie porównanie może wprowadzać w błąd. UKG zatrudnia około 14 tysięcy osób, a liczba stworzonych agentów przekracza 12 tysięcy. Nie oznacza to jednak, że każdy agent odpowiada jednemu etatowi. Niektóre mogą wykonywać czynność trwającą kilka minut dziennie, inne wspierać pojedynczy proces, a część mogła powstać eksperymentalnie i być używana tylko sporadycznie. Nie znamy również dokładnej liczby agentów aktywnych każdego dnia.

Znacznie ciekawsze jest inne pytanie: ilu cyfrowych pomocników może w przyszłości przypadać na jednego człowieka? Microsoft już w 2025 roku opisywał koncepcję "agent boss", czyli pracownika, który nie tylko sam wykonuje zadania, ale również buduje, deleguje i nadzoruje pracę agentów AI. W badaniu Work Trend Index 82 proc. liderów deklarowało, że w ciągu 12-18 miesięcy spodziewa się wykorzystywania cyfrowej pracy do zwiększania możliwości organizacji. Microsoft przewidywał również, że w ciągu kilku lat częścią obowiązków pracowników może stać się szkolenie i zarządzanie agentami.

Co właściwie potrafią agenci AI działający wewnątrz dużej firmy?

Najbardziej konkretne przykłady UKG pochodzą z obsługi klienta. Firma wykorzystuje agentów głosowych i tekstowych, którzy mogą samodzielnie odpowiadać na część zapytań. Według CIO UKG około 27 proc. połączeń i kontaktów tego rodzaju jest już obsługiwanych autonomicznie. Inni agenci przygotowują materiały dla konsultantów, dzięki czemu człowiek otrzymuje informacje potrzebne do rozwiązania problemu jeszcze przed rozpoczęciem właściwej rozmowy z klientem. Firma próbuje więc automatyzować nie tylko pojedynczą odpowiedź, ale większą część procesu obsługi.

System uczy się również na wcześniejszych przypadkach. Według UKG stworzył już około 300 opisów przypadków pokazujących nowe problemy klientów i sposób ich rozwiązania. Materiały mogą później wykorzystywać zarówno pracownicy, jak i AI. Inne modele analizują około 300 sygnałów w celu określenia prawdopodobieństwa, że klient może być zainteresowany dodatkowymi produktami firmy. W takim modelu AI nie tylko odpowiada na pytanie człowieka, lecz aktywnie wyszukuje informacje, przygotowuje rekomendacje i uruchamia kolejne działania.

Ile czasu naprawdę może oszczędzać firma dzięki tysiącom agentów AI?

UKG deklaruje około 8500 godzin dodatkowej produktywności miesięcznie wynikającej z wykorzystania AI. Gdyby potraktować tę wartość czysto matematycznie, odpowiadałoby to ponad 50 pełnym etatom po 160 godzin miesięcznie. Takie porównanie pomaga zrozumieć skalę, ale nie oznacza, że firma mogłaby po prostu zwolnić 50 osób i osiągnąć ten sam rezultat. Zaoszczędzone minuty są rozproszone pomiędzy tysiące pracowników i wiele procesów. Mogą oznaczać krótsze wyszukiwanie informacji, szybsze pisanie kodu, automatyczne tworzenie podsumowań albo mniej czasu spędzanego na rutynowej obsłudze zgłoszeń.

Sama liczba odzyskanych godzin nie mówi również, czy firma tworzy dzięki temu większą wartość. Kota podkreśla, że przy projektach programistycznych UKG nie mierzy sukcesu wyłącznie liczbą linii kodu wygenerowanych szybciej przez AI. Sprawdza również, czy stworzone funkcje są później kupowane przez klientów. W obsłudze klienta monitorowana jest produktywność, sprzedaż dodatkowych usług oraz oceny klientów. To ważny kierunek dla innych przedsiębiorstw: agent AI nie powinien być uznawany za sukces tylko dlatego, że potrafi wykonać dużo czynności. Liczy się rezultat procesu, w którym uczestniczy.

Czy każdy pracownik będzie w przyszłości miał własnych agentów AI?

Taki model staje się coraz bardziej prawdopodobny, choć skala będzie zależała od rodzaju pracy. Pracownik marketingu może korzystać z jednego agenta wyszukującego informacje, drugiego analizującego kampanie, trzeciego przygotowującego raport i czwartego monitorującego wyniki. Programista może mieć agentów do pisania kodu, testowania, dokumentacji i wyszukiwania błędów. Pracownik działu sprzedaży może natomiast korzystać z systemu analizującego klientów, przygotowującego wiadomości i aktualizującego CRM. Zamiast jednego wielkiego systemu powstaje więc cyfrowy zespół wyspecjalizowanych pomocników.

Microsoft określa organizacje działające w ten sposób mianem Frontier Firms. Według Work Trend Index już w 2025 roku 46 proc. badanych liderów deklarowało wykorzystywanie agentów do pełnej automatyzacji przynajmniej niektórych procesów lub przepływów pracy. Największe zainteresowanie dotyczyło obsługi klienta, marketingu oraz rozwoju produktów. Microsoft prognozował przejście od klasycznego schematu organizacyjnego do bardziej elastycznych zespołów składających się z ludzi i cyfrowych agentów dobieranych do konkretnego zadania.

Czy agent AI różni się od zwykłego chatbota używanego przez pracownika?

Tak, chociaż granica pomiędzy tymi kategoriami staje się coraz mniej wyraźna. Klasyczny chatbot przede wszystkim odpowiada na pytania. Człowiek wpisuje polecenie, otrzymuje odpowiedź i sam decyduje, co zrobić dalej. Agent otrzymuje natomiast cel i może wykonać sekwencję czynności potrzebnych do jego osiągnięcia. Może pobrać informacje z kilku systemów, porównać dane, przygotować dokument, uruchomić narzędzie i przekazać wynik kolejnemu agentowi lub człowiekowi. Im większe posiada uprawnienia, tym bardziej przypomina wykonawcę procesu, a nie generator tekstu.

UKG od kilku lat rozwija właśnie taki kierunek. Firma opisuje swoje systemy Bryte AI Agents jako rozwiązania mogące samodzielnie realizować zadania dotyczące między innymi HR, wynagrodzeń czy zarządzania pracownikami. W 2026 roku firma rozwijała również warstwę agentic orchestration, której zadaniem jest koordynowanie działań pomiędzy informacją a wykonaniem konkretnej operacji. To pokazuje, dlaczego przyszłość biura może być mniej związana z samym "rozmawianiem z AI", a bardziej z powierzaniem mu wykonania całych fragmentów pracy.

Czy pracownicy będą musieli nauczyć się zarządzać agentami AI jak zespołem?

W wielu zawodach może stać się to nową kompetencją. Jeśli pracownik korzysta z jednego chatbota, najważniejsza jest umiejętność zadania dobrego pytania. Jeśli odpowiada za pięciu agentów wykonujących różne części procesu, musi natomiast określić cel, rozdzielić zadania, sprawdzić wyniki i zdecydować, które działania mogą zostać wykonane automatycznie. To zaczyna przypominać delegowanie pracy w małym zespole. Różnica polega na tym, że cyfrowy wykonawca może pracować bardzo szybko, ale jednocześnie popełnić błąd bez świadomości jego konsekwencji.

Microsoft przewiduje, że właśnie dlatego rola "agent boss" może stać się powszechna. W jego badaniu 41 proc. liderów spodziewało się, że zespoły będą w ciągu pięciu lat trenować agentów, a 36 proc. przewidywało ich bezpośrednie zarządzanie przez pracowników. Nie oznacza to, że każdy zostanie programistą. Budowanie agentów coraz częściej odbywa się przy użyciu języka naturalnego i gotowych narzędzi. Ważniejsze mogą okazać się umiejętności określania celów, kontrolowania jakości i rozumienia procesu biznesowego.

Czy tysiące agentów AI mogą doprowadzić do redukcji zatrudnienia?

Automatyzacja części pracy może ograniczyć zapotrzebowanie na niektóre zadania, ale obecne dane nie pokazują prostego scenariusza, w którym firmy wdrażające AI automatycznie redukują zatrudnienie. PwC w Global AI Jobs Barometer 2026 wskazał, że przedsiębiorstwa najlepiej wykorzystujące sztuczną inteligencję notowały szybszy wzrost zatrudnienia niż firmy o najmniejszej ekspozycji na AI. Jednocześnie coraz szybciej zmieniają się wymagane kompetencje. Liczba ofert wymagających konkretnych umiejętności AI rosła około ośmiokrotnie szybciej niż cały rynek pracy.

Zmiana może więc dotyczyć przede wszystkim struktury pracy. Rutynowe czynności wykonywane wcześniej przez początkujących pracowników mogą przejmować systemy automatyczne, podczas gdy od człowieka szybciej oczekuje się oceny, odpowiedzialności i podejmowania decyzji. PwC zauważył, że w zawodach silnie eksponowanych na AI stanowiska dla początkujących znacznie częściej zaczynają wymagać umiejętności kojarzonych wcześniej z bardziej doświadczonymi pracownikami, takich jak osąd czy przywództwo. To może stać się jednym z największych wyzwań biura przyszłości: jeśli AI wykona podstawowe zadania, gdzie młody pracownik zdobędzie doświadczenie potrzebne do wykonywania tych trudniejszych?

Dlaczego 12 tysięcy agentów AI tworzy zupełnie nowe problemy z bezpieczeństwem?

Każdy agent potrzebujący dostępu do firmowych danych staje się kolejnym elementem systemu bezpieczeństwa. Jeśli może tylko wyszukiwać publiczne informacje, ryzyko jest niewielkie. Jeśli jednak otrzyma możliwość odczytywania danych klientów, wysyłania wiadomości, modyfikowania dokumentów, zatwierdzania płatności albo uruchamiania procesów, konsekwencje błędu rosną bardzo szybko. Przy 12 tysiącach agentów trudno zarządzać nimi tak jak kilkoma eksperymentalnymi chatbotami. Firma musi wiedzieć, które systemy istnieją, kto je stworzył, do czego mają dostęp i kto odpowiada za ich działania.

PwC w 2026 roku wskazywał, że agent AI działający jako odpowiednik uczestnika zespołu powinien posiadać zweryfikowaną tożsamość, jasno określoną rolę, uprawnienia ograniczone do konkretnych zadań oraz możliwy do audytowania zapis wykonanych operacji. Poziom kontroli człowieka powinien rosnąć wraz z autonomią systemu i potencjalnymi konsekwencjami jego decyzji. Oznacza to, że biuro przyszłości będzie potrzebowało nie tylko większej liczby agentów, lecz także całej warstwy zarządzania ich uprawnieniami, historią działań i odpowiedzialnością.

Kto odpowiada za błąd popełniony przez autonomicznego agenta AI?

To jedno z pytań, na które firmy będą musiały znaleźć odpowiedź wcześniej, niż agent otrzyma możliwość wykonywania ważnych operacji. Jeśli system przygotuje błędne podsumowanie dokumentu, konsekwencje mogą być niewielkie. Jeśli jednak samodzielnie zmieni dane w systemie HR, wyśle nieprawidłową informację klientowi albo uruchomi kosztowną operację, potrzebna jest jasna odpowiedzialność. Nie można zakładać, że "AI popełniło błąd" kończy sprawę. Ostateczna odpowiedzialność pozostaje po stronie organizacji wykorzystującej system.

Dlatego nie każda czynność powinna otrzymywać ten sam poziom autonomii. Proste i odwracalne zadania mogą być wykonywane bez każdorazowej zgody człowieka. Operacje związane z pieniędzmi, zatrudnieniem, bezpieczeństwem, prawem czy poufnymi danymi mogą natomiast wymagać zatwierdzenia przed wykonaniem. Im bardziej biuro będzie przypominało sieć ludzi i agentów, tym ważniejsza stanie się możliwość sprawdzenia nie tylko rezultatu, ale również tego, kto uruchomił proces i jakie narzędzia zostały wykorzystane po drodze.

Czy pracownik przyszłości będzie wykonywał mniej zadań samodzielnie?

Prawdopodobnie tak, ale niekoniecznie będzie miał mniej pracy. Automatyzacja często powoduje, że oczekiwania wobec człowieka również rosną. Jeżeli przygotowanie raportu zajmowało wcześniej trzy godziny, a agent zrobi pierwszą wersję w dziesięć minut, firma może oczekiwać nie jednego, lecz kilku analiz albo znacznie bardziej zaawansowanej interpretacji. Odzyskany czas nie musi więc automatycznie zmienić się w krótszy dzień pracy. Może zostać wykorzystany do zwiększenia liczby wykonywanych zadań.

Przykład UKG dobrze to pokazuje. Firma mówi o 8500 godzinach produktywności odzyskiwanych każdego miesiąca, ale jednocześnie mierzy efekty w postaci nowych produktów, szybszej obsługi oraz możliwości sprzedaży kolejnych usług. AI ma zwiększać możliwości pracowników, a nie jedynie skracać czas wykonywania dotychczasowej listy obowiązków. Biuro przyszłości może więc paradoksalnie stać się jeszcze bardziej intensywne, jeśli organizacje nie zdecydują, gdzie kończy się poprawa produktywności, a zaczyna ciągłe zwiększanie obciążenia.

Jak może wyglądać struktura firmy, w której działa więcej agentów niż pracowników?

Tradycyjny schemat organizacyjny pokazuje ludzi: dyrektora, menedżerów i zespoły. W firmie agentowej obok takiej struktury może powstać drugi poziom, obejmujący setki lub tysiące cyfrowych wykonawców. Jeden dział może posiadać agentów do raportowania, inny do obsługi klientów, a kolejny do analizy ryzyka czy kodowania. Niektóre systemy będą działały samodzielnie, inne na polecenie człowieka, a jeszcze inne będą przekazywały zadania kolejnym agentom.

Microsoft opisuje taki kierunek jako odejście od sztywnego "org chart" w stronę elastycznego "work chart", w którym do konkretnego celu dobierany jest odpowiedni zestaw ludzi i cyfrowych systemów. Kluczowe może stać się ustalanie proporcji pomiędzy nimi. Nie chodzi bowiem o maksymalizowanie liczby agentów, lecz o znalezienie sytuacji, w których człowiek i AI razem osiągają lepszy rezultat niż każde z nich osobno. W zadaniach wymagających odpowiedzialności, empatii czy strategicznego osądu człowiek może pozostawać centralnym elementem procesu przez bardzo długi czas.

Czy 12 tysięcy agentów AI w UKG naprawdę pokazuje, jak będzie wyglądało biuro przyszłości?

Nie musi to być dokładny model dla każdej firmy, ale UKG daje jeden z najbardziej konkretnych przykładów skali, do jakiej może dojść wykorzystanie agentów. Organizacja licząca około 14 tysięcy ludzi ma już ponad 12 tysięcy stworzonych agentów, 387 wewnętrznych aplikacji AI oraz narzędzia oparte na kilku konkurencyjnych platformach jednocześnie. Nie jest to więc pojedynczy eksperyment technologiczny w jednym dziale. AI zaczyna tworzyć dodatkową warstwę całej organizacji.

Największa zmiana może polegać na tym, że za kilka lat liczba pracowników przestanie wystarczać do opisania rzeczywistej zdolności firmy do wykonywania pracy. Dwie organizacje zatrudniające po tysiąc osób mogą dysponować zupełnie innymi możliwościami, jeśli jedna z nich ma kilka tysięcy wyspecjalizowanych agentów wykonujących znaczną część procesów. Człowiek nie znika z takiego biura, ale jego rola się przesuwa. Coraz mniej czasu może spędzać na ręcznym wykonywaniu kolejnych czynności, a coraz więcej na definiowaniu problemów, delegowaniu pracy, ocenie wyników oraz kontrolowaniu systemów, które działają w jego imieniu. 12 tysięcy agentów w jednej firmie nie jest jeszcze standardem. Jest jednak mocnym sygnałem, że cyfrowy współpracownik zaczyna zmieniać się z ciekawostki w nową warstwę organizacji.