Koniec z wyrzucaniem telefonu przez jedną zepsutą część? Europa rozszerza prawo do naprawy
Pęknięty ekran, zużyta bateria albo uszkodzone gniazdo ładowania przez lata potrafiły oznaczać początek końca smartfona. Technicznie urządzenie często dało się naprawić, ale brak części, wysoka cena serwisu, utrudniony demontaż albo oprogramowanie blokujące wymianę komponentu powodowały, że zakup nowego telefonu stawał się łatwiejszy niż przywrócenie starego do życia. Unia Europejska próbuje ten model zmienić. Od 20 czerwca 2025 roku obowiązują szczegółowe wymagania dotyczące trwałości i możliwości naprawy smartfonów oraz tabletów wprowadzanych na rynek UE, a 31 lipca 2026 roku rozpoczął się kolejny etap - stosowanie szerszych zasad wynikających z unijnej dyrektywy o prawie do naprawy. Producent ma w określonych przypadkach obowiązek zaoferować naprawę, części zamienne nie mogą być wyceniane w sposób zniechęcający do serwisu, a oprogramowanie nie powinno bez uzasadnienia utrudniać korzystania z kompatybilnych komponentów. To nie oznacza końca wymiany telefonów na nowe, ale może sprawić, że jedna zepsuta część znacznie rzadziej będzie wyrokiem dla całego urządzenia.
Co dokładnie zmieniło się w unijnym prawie do naprawy od 31 lipca 2026 roku?
Nowe zasady wynikają z dyrektywy UE 2024/1799 przyjętej w 2024 roku. Państwa członkowskie otrzymały czas na dostosowanie krajowych przepisów, a kluczową datą stał się 31 lipca 2026 roku. Od tego momentu europejski system ma wyraźniej promować naprawę zamiast automatycznej wymiany zepsutego produktu. Obowiązek nie dotyczy jednak absolutnie każdego przedmiotu dostępnego w sklepie. Obejmuje towary, dla których prawo unijne przewiduje określone wymagania dotyczące naprawialności. Do tej grupy należą między innymi smartfony i tablety, ale również wybrane urządzenia AGD oraz inne kategorie objęte odpowiednimi regulacjami produktowymi.
Najważniejszą zmianą jest stworzenie obowiązku naprawy po stronie producenta w zakresie wynikającym z odpowiednich regulacji. Naprawa powinna być wykonana bezpłatnie albo za rozsądną cenę i w rozsądnym terminie. Jeśli producent znajduje się poza Unią Europejską, obowiązek może przejść na jego upoważnionego przedstawiciela, importera, a w określonych sytuacjach także dystrybutora. Producent może również zlecić wykonanie naprawy innemu podmiotowi. Nie oznacza to więc, że każdy producent musi samodzielnie prowadzić ogromną sieć punktów serwisowych. Ważne jest to, aby konsument miał realną możliwość naprawienia produktu objętego tym obowiązkiem.
Czy producent smartfona musi teraz naprawić telefon po zakończeniu ochrony sprzedawcy?
Jednym z celów nowych przepisów jest właśnie zwiększenie możliwości naprawiania produktów także wtedy, gdy konsument nie korzysta już z typowej ścieżki bezpłatnego doprowadzenia towaru do zgodności przez sprzedawcę. Jeżeli dany produkt jest objęty unijnymi wymaganiami dotyczącymi możliwości naprawy, konsument może zwrócić się do producenta z żądaniem naprawy w zakresie przewidzianym w tych regulacjach. Producent nie musi jednak wykonywać jej bezpłatnie. Poza okresem, w którym odpowiedzialność za wadę wynika z przepisów konsumenckich, naprawa może być odpłatna, ale cena powinna pozostać rozsądna i nie może w praktyce zniechęcać do wyboru tej drogi.
Istnieje też oczywiste ograniczenie: obowiązek nie działa, jeżeli naprawa jest technicznie niemożliwa. Prawo do naprawy nie oznacza więc gwarancji uratowania każdego zalanego, spalonego czy mechanicznie zniszczonego urządzenia. Jeżeli telefonu nie da się rozsądnie przywrócić do działania, producent może nie mieć obowiązku wykonania naprawy. Dyrektywa przewiduje natomiast możliwość zaoferowania urządzenia odnowionego. Nowy model ma zatem zwiększać szanse na przedłużenie życia sprzętu, ale nie zamienia producentów w podmioty odpowiedzialne za przywrócenie do działania każdego urządzenia bez względu na rodzaj uszkodzenia.
Czy naprawa telefonu zamiast wymiany wydłuży okres odpowiedzialności za urządzenie?
Tak i jest to jeden z mechanizmów mających zachęcać konsumentów do wybrania naprawy. Jeżeli w okresie ustawowej odpowiedzialności konsument wybiera naprawę zamiast wymiany wadliwego produktu, okres ochrony ma zostać przedłużony o co najmniej 12 miesięcy. Komisja Europejska w komunikacie z 31 lipca 2026 roku wskazuje tę zasadę jako jeden z głównych elementów nowego prawa. Państwa mogą przyjmować rozwiązania zapewniające jeszcze większą ochronę, dlatego szczegóły praktycznego stosowania mogą zależeć od krajowych przepisów wdrażających dyrektywę.
Mechanizm ma zmieniać kalkulację konsumenta. Dotychczas osoba stojąca przed wyborem między wymianą a naprawą mogła obawiać się, że naprawione urządzenie ponownie ulegnie awarii już po zakończeniu okresu odpowiedzialności. Dodatkowy czas ma zmniejszyć to ryzyko i sprawić, że serwis stanie się bardziej atrakcyjnym rozwiązaniem. Nie należy jednak mylić tej zasady z automatycznym przedłużaniem komercyjnej gwarancji producenta w każdych okolicznościach. Chodzi o ochronę wynikającą z prawa konsumenckiego i wybór naprawy w sytuacji, gdy produkt nie jest zgodny z umową.
Jak długo producenci muszą zapewniać części zamienne do smartfonów?
Tutaj największe znaczenie mają przepisy ekoprojektu obowiązujące od 20 czerwca 2025 roku. Dla smartfonów objętych regulacją określono dostępność kluczowych części nawet przez co najmniej siedem lat od zakończenia wprowadzania danego modelu na rynek. Lista obejmuje między innymi baterie, wyświetlacze, elementy obudowy, porty ładowania, aparaty, mikrofony, głośniki, przyciski, a w składanych urządzeniach również elementy związane z zawiasami i mechanizmami składania ekranu. Nie wszystkie części muszą być przy tym oferowane na identycznych zasadach bezpośrednio użytkownikowi. Część może być przeznaczona przede wszystkim dla profesjonalnych serwisów.
Unia określiła również czas dostarczania części. Przez pierwszych pięć lat okresu ich wymaganej dostępności powinny być dostarczane maksymalnie w ciągu pięciu dni roboczych od otrzymania zamówienia. W kolejnych latach termin może wydłużyć się do dziesięciu dni roboczych. Ma to znaczenie praktyczne, ponieważ samo umieszczenie części w katalogu niewiele pomaga, jeśli serwis musi czekać na nią przez kilka miesięcy. Nowe przepisy próbują więc regulować nie tylko teoretyczne istnienie komponentu, ale również jego rzeczywistą dostępność dla rynku napraw.
Czy baterię w smartfonie będzie można łatwiej wymienić?
Bateria jest jednym z najważniejszych elementów całej reformy, ponieważ jej zużycie często prowadzi do wymiany telefonu, który pod każdym innym względem nadal działa prawidłowo. Przepisy dla smartfonów przewidują dostępność baterii jako części zamiennej oraz wymagania dotyczące konstrukcji umożliwiającej serwisowanie. W określonych sytuacjach bateria ma być dostępna również użytkownikowi końcowemu. Regulacja przewiduje jednak wyjątki, pozwalające ograniczyć dostęp do baterii do profesjonalnych serwisów, jeżeli urządzenie spełnia dodatkowo bardziej rygorystyczne wymagania dotyczące trwałości akumulatora oraz odporności konstrukcji.
Niezależnie od samej wymienialności nowe telefony objęte przepisami muszą spełniać minimalne wymagania dotyczące żywotności akumulatora. Komisja wskazuje co najmniej 800 pełnych cykli ładowania i rozładowania przy zachowaniu minimum 80 proc. pierwotnej pojemności. W szczególnych wariantach konstrukcyjnych stosowane są nawet wyższe progi związane z 1000 cykli. Kierunek jest jasny: bateria nie ma być elementem zaprojektowanym tak, aby po stosunkowo krótkim czasie zmuszać użytkownika do wymiany całego telefonu.
Czy producent może nadal blokować nieoryginalne części za pomocą oprogramowania?
Nowa dyrektywa uderza również w jeden z najbardziej kontrowersyjnych elementów współczesnej elektroniki, czyli programowe ograniczanie napraw. Producent nie powinien wykorzystywać warunków umownych, sprzętu ani technik programowych utrudniających naprawę produktów objętych odpowiednimi regulacjami, chyba że istnieje uzasadniona i obiektywna przyczyna. Prawo wskazuje między innymi ochronę własności intelektualnej jako przykład potencjalnego uzasadnienia, dlatego nie jest to całkowity zakaz każdego mechanizmu weryfikowania komponentów.
Szczególnie ważna jest możliwość stosowania przez niezależne serwisy części oryginalnych, używanych oraz kompatybilnych, a nawet części powstałych przy wykorzystaniu druku 3D, jeżeli spełniają odpowiednie wymagania dotyczące bezpieczeństwa i prawa. Przepisy dotyczące smartfonów przewidują dodatkowo niedyskryminacyjny dostęp profesjonalnych serwisów do oprogramowania lub firmware potrzebnego do wymiany komponentów. To potencjalnie bardzo istotne dla rynku napraw, ponieważ sama fizyczna możliwość zamontowania ekranu czy baterii nie wystarczy, jeśli telefon później programowo ogranicza działanie nowej części.
Czy wcześniejsza naprawa w niezależnym serwisie może pozbawić użytkownika prawa do kolejnej naprawy?
Producent nie może odmówić wykonania naprawy objętej unijnym obowiązkiem wyłącznie dlatego, że urządzenie było wcześniej naprawiane przez inny serwis lub inną osobę. To bardzo istotna zasada dla niezależnego rynku napraw. W przeciwnym razie użytkownik mógłby zostać faktycznie zmuszony do korzystania przez całe życie produktu wyłącznie z autoryzowanej sieci. Jedna wymiana baterii w lokalnym serwisie mogłaby później stać się argumentem do odmowy wykonania zupełnie niezwiązanej naprawy. Dyrektywa ma ograniczyć takie praktyki.
Nie oznacza to jednak, że wcześniejsza nieprofesjonalna ingerencja nigdy nie będzie miała znaczenia. Jeżeli poprzednia naprawa rzeczywiście uszkodziła urządzenie albo spowodowała problem związany z bezpieczeństwem, sytuacja może wymagać indywidualnej oceny. Nowe prawo blokuje odmowę opartą wyłącznie na fakcie, że ktoś inny wcześniej naprawiał sprzęt. Konsument zachowuje też możliwość skorzystania z wybranego przez siebie serwisu. W efekcie autoryzowane punkty producenta mają konkurować z niezależnymi naprawami ceną, dostępnością i jakością, zamiast opierać swoją przewagę na technicznym zamykaniu urządzenia.
Czy części zamienne do telefonów mają być dzięki nowemu prawu tańsze?
Dyrektywa nie ustala cennika baterii, ekranów ani innych elementów. Wprowadza jednak zasadę, zgodnie z którą części i narzędzia udostępniane dla objętych przepisami produktów powinny być oferowane w rozsądnej cenie, która nie zniechęca do naprawy. To ważne, ponieważ producent mógłby formalnie spełniać obowiązek dostępności części, a jednocześnie wycenić ekran na poziomie zbliżonym do ceny całego używanego telefonu. Taki model zachowywałby części zamienne w katalogu, ale praktycznie prowadziłby do dalszego wyrzucania urządzeń.
Problemem pozostaje oczywiście interpretacja określenia "rozsądna cena". Koszt skomplikowanego ekranu OLED będzie naturalnie wyższy niż prostego portu ładowania i nie każda naprawa stanie się nagle tania. Nowe prawo daje jednak regulatorom i konsumentom mocniejszą podstawę do kwestionowania cen, które w praktyce uniemożliwiałyby sensowną naprawę. Producent objęty obowiązkiem naprawy ma również udostępniać na ogólnodostępnej stronie orientacyjne ceny typowych napraw. Konsument będzie więc mógł łatwiej sprawdzić potencjalny koszt przed wysłaniem urządzenia do serwisu.
Co oznacza nowa klasa naprawialności A-E na etykiecie telefonu?
Od 20 czerwca 2025 roku smartfony i tablety objęte unijnymi przepisami dotyczącymi etykietowania otrzymały nowy rodzaj informacji dla konsumenta. Na etykiecie obok klasy efektywności energetycznej można znaleźć między innymi informacje o czasie działania baterii, trwałości akumulatora, odporności urządzenia na upadki, poziomie ochrony przed wodą i pyłem oraz klasę naprawialności. Skala naprawialności biegnie od A do E, gdzie A oznacza urządzenie najlepiej wypadające pod względem przyjętych kryteriów naprawy.
To może zmienić sposób porównywania telefonów już na etapie zakupu. Dotychczas konsumenci analizowali przede wszystkim aparat, procesor, ekran, pamięć i cenę. Teraz mogą również zobaczyć, czy konstrukcja została zaprojektowana w sposób ułatwiający późniejszy serwis. Szczegółowe dane dotyczące poszczególnych modeli znajdują się również w europejskiej bazie EPREL, do której prowadzi kod QR z etykiety. Klasa naprawialności nie mówi oczywiście, że telefon A nigdy się nie zepsuje. Pokazuje natomiast, że jeśli do awarii dojdzie, jego konstrukcja powinna dawać lepsze warunki do przywrócenia urządzenia do działania.
Czy nowe telefony w Europie muszą być również bardziej odporne na uszkodzenia?
Prawo do naprawy jest tylko jedną częścią większej strategii wydłużania życia urządzeń. Regulacje ekoprojektu nakładają również wymagania dotyczące odporności na przypadkowe upadki, zarysowania, wodę i pył. Logika jest prosta: najlepszą naprawą jest ta, której nie trzeba wykonywać. Jeżeli konstrukcja telefonu wytrzymuje więcej codziennych zdarzeń, urządzenie dłużej pozostaje sprawne, a producent i użytkownik rzadziej muszą sięgać po części zamienne. Informacje o odporności są uwzględniane również na nowej etykiecie energetycznej.
Nie oznacza to jednak, że każdy nowy telefon stanie się niezniszczalny. Nadal warto używać etui lub szkła ochronnego, jeśli urządzenie jest narażone na upadki. Z punktu widzenia rynku istotne jest jednak stworzenie minimalnych wymagań, które producent musi brać pod uwagę już podczas projektowania sprzętu. Wcześniej opłacalność biznesowa mogła premiować cienką konstrukcję i trudny demontaż. Teraz producent musi jednocześnie myśleć o trwałości baterii, odporności urządzenia, dostępie do części, procedurach serwisowych i późniejszej naprawie.
Jak długo producent musi aktualizować system operacyjny telefonu?
Wymogi ekoprojektu dotyczą nie tylko fizycznych części. Komisja Europejska wskazuje również obowiązek zapewnienia aktualizacji systemu operacyjnego przez co najmniej pięć lat od momentu zakończenia wprowadzania na rynek ostatniej sztuki danego modelu. To szczególnie ważne, ponieważ smartfon może być mechanicznie sprawny, mieć wymienioną baterię i dobry ekran, a mimo to stać się mało użyteczny, jeśli przestaje otrzymywać niezbędne poprawki i aktualizacje.
Połączenie wymagań sprzętowych i programowych jest jednym z najważniejszych elementów reformy. Dostępność baterii przez wiele lat niewiele daje, jeżeli system zostaje porzucony znacznie wcześniej. Z drugiej strony wieloletnie aktualizacje są mniej wartościowe, gdy bateria po dwóch lub trzech latach staje się ekonomicznie niewymienialna. Europa próbuje więc wydłużyć realny cykl życia urządzenia z kilku stron jednocześnie. Komisja szacuje, że nowe zasady mogą zwiększyć przeciętny okres użytkowania telefonu ze średniej około 3 lat do około 4,1 roku w przypadku urządzenia ze średniego segmentu.
Czy nowe prawo do naprawy obejmuje także starsze telefony kupione kilka lat temu?
Nie należy zakładać, że wszystkie szczegółowe wymagania ekoprojektu działają wstecz na każdy smartfon, który znajduje się obecnie w szufladzie. Regulacje dotyczące smartfonów i tabletów zaczęły być stosowane 20 czerwca 2025 roku i odnoszą się do urządzeń wprowadzanych na rynek UE zgodnie z zakresem tych przepisów. Telefon zaprojektowany, sprzedany i wycofany z rynku wiele lat wcześniej nie zyska automatycznie siedmioletniej dostępności części tylko dlatego, że nowe przepisy już obowiązują.
Dlatego efekty reformy będą narastały stopniowo. Z każdym kolejnym rokiem coraz większa część używanych w Europie telefonów będzie pochodziła z generacji objętych nowymi zasadami. Wtedy dostępność części, dokumentacji, oprogramowania i informacji o naprawialności powinna stawać się bardziej zauważalna również na rynku wtórnym. Przy zakupie starszego urządzenia nadal warto samodzielnie sprawdzać dostępność baterii, ekranu i aktualizacji, zamiast zakładać, że każda używana elektronika jest już chroniona dokładnie tymi samymi wymaganiami.
Czy w 2027 roku łatwiej będzie znaleźć niezależny serwis naprawiający telefon?
Unijna reforma przewiduje stworzenie europejskiej internetowej platformy napraw, która ma zacząć działać w 2027 roku. Jej zadaniem będzie ułatwienie konsumentom wyszukiwania serwisów oraz porównywania dostępnych usług. Platforma ma posiadać sekcje dla poszczególnych państw UE. Państwa członkowskie będą mogły korzystać ze wspólnego rozwiązania albo w określonym modelu połączyć z nim istniejące krajowe platformy.
To może być szczególnie ważne dla niezależnych serwisów, które dzisiaj konkurują z dużymi sieciami głównie lokalnie. Łatwiejsze znalezienie usługodawcy zwiększa presję cenową i pozwala konsumentowi sprawdzić, czy wymiana baterii w kilkuletnim telefonie rzeczywiście jest nieopłacalna, czy jedynie droga w pierwszym znalezionym punkcie. Sama platforma nie rozwiąże oczywiście problemów z dostępnością części czy kwalifikacjami serwisantów. W połączeniu z obowiązkiem udostępniania komponentów i dokumentacji może jednak stworzyć znacznie bardziej konkurencyjny rynek napraw.
Czy prawo do naprawy naprawdę sprawi, że będziemy rzadziej wyrzucać telefony?
Potencjał jest duży, ponieważ reforma uderza jednocześnie w kilka powodów, dla których naprawa przegrywała z zakupem nowego urządzenia. Części mają być dostępne przez wiele lat, ich dostawa ma następować w określonym terminie, cena nie powinna zniechęcać do serwisu, profesjonalne warsztaty mają otrzymywać potrzebne informacje i narzędzia programowe, a producenci nie powinni bez uzasadnienia utrudniać korzystania z kompatybilnych komponentów. Do tego dochodzą trwalsze baterie, aktualizacje systemu i widoczna już przed zakupem klasa naprawialności.
Nie zniknie jednak podstawowa ekonomia elektroniki. Jeśli naprawa pięcioletniego telefonu będzie kosztowała niemal tyle samo co znacznie lepszy model używany lub nowy, część konsumentów nadal wybierze wymianę. Unia nie zakazuje producentom tworzenia nowych urządzeń ani konsumentom ich kupowania. Próbuje natomiast sprawić, żeby działający telefon nie stawał się elektroodpadem tylko dlatego, że zużyła się jedna bateria, pękł ekran albo przestało działać gniazdo ładowania. Jeżeli reforma zadziała zgodnie z założeniami, pytanie przy takiej awarii coraz częściej będzie brzmiało "ile kosztuje naprawa?", a coraz rzadziej "jaki nowy telefon muszę kupić?".