Post

AI zaczyna przejmować dział IT. Palo Alto Networks zapłaciło około 500 mln dolarów za firmę od autonomicznych agentów

Sztuczna inteligencja w firmowych działach IT przestaje być wyłącznie chatbotem odpowiadającym na pytania pracowników. Nowa generacja systemów ma otrzymywać zgłoszenie, samodzielnie zebrać informacje o użytkowniku i urządzeniu, sprawdzić politykę firmy, uzyskać potrzebną akceptację, wykonać zmianę w innym systemie i zamknąć sprawę bez przekazywania jej administratorowi. Właśnie na takim modelu zbudowano Console, startup przejęty 1 września 2026 roku przez Palo Alto Networks. Oficjalnie strony nie podały wartości transakcji. Według dwóch źródeł TechCrunch Palo Alto Networks zapłaciło jednak około 500 mln dolarów w gotówce i akcjach. To wyjątkowo wysoka cena za firmę założoną zaledwie w 2024 roku, która wcześniej zebrała łącznie około 29 mln dolarów finansowania.

Sam zakup jest ciekawy nie tylko ze względu na kwotę. Console powstało jako platforma AI do automatyzacji wewnętrznego helpdesku i operacji IT. Jej agenci potrafią między innymi resetować hasła, przydzielać dostęp do aplikacji, zarządzać grupami użytkowników, realizować onboarding i offboarding pracowników, diagnozować problemy z laptopami czy obsługiwać zamówienia sprzętu. Palo Alto Networks chce wykorzystać tę technologię szerzej, przede wszystkim w swoim systemie Cortex odpowiedzialnym za operacje bezpieczeństwa. CEO Nikesh Arora mówi już nie o AI pomagającym człowiekowi szybciej obsługiwać kolejkę zgłoszeń, lecz o przejściu do "software-as-an-agent", gdzie oprogramowanie samo analizuje sytuację i podejmuje działania. To ważna zmiana: AI nie ma już jedynie podpowiadać, co zrobić. Ma dostać możliwość wykonania tego zadania.

Jaką firmę Palo Alto Networks kupiło za około 500 mln dolarów?

Console jest młodym startupem rozwijającym platformę określaną jako AI-native ITSM, czyli system zarządzania usługami IT zaprojektowany od początku wokół sztucznej inteligencji. Firma powstała w 2024 roku i przed sprzedażą pozyskała 6,2 mln dolarów finansowania seed oraz 23 mln dolarów w rundzie Series A prowadzonej przez DST Global Partners i Thrive Capital. Według danych przywoływanych przez TechCrunch ostatnia wcześniejsza wycena spółki wynosiła około 157 mln dolarów. Jeśli informacja o cenie 500 mln dolarów jest prawidłowa, Palo Alto Networks zapłaciło ponad trzykrotność tej wartości. Należy jednak podkreślić, że kwoty tej nie potwierdziły oficjalnie ani Palo Alto Networks, ani Console.

Platforma nie została zbudowana jako zwykły chatbot dla pracowników. Console łączy się bezpośrednio z firmowymi systemami, takimi jak Okta, Microsoft Entra, Google Workspace, Microsoft 365, Slack, Teams, GitHub, Jamf czy Intune. Dzięki temu może nie tylko odpowiedzieć pracownikowi, gdzie znajduje się instrukcja resetowania hasła, lecz wykonać reset po odpowiednim sprawdzeniu tożsamości. Może nadać dostęp do aplikacji, dodać użytkownika do właściwej grupy, zablokować urządzenie odchodzącego pracownika albo przekazać jego pliki przełożonemu. To właśnie możliwość wykonywania realnych operacji odróżnia autonomicznego agenta od klasycznego asystenta generatywnego.

Czy AI naprawdę może już samodzielnie obsługiwać firmowy helpdesk?

W prostych i powtarzalnych sprawach odpowiedź coraz częściej brzmi: tak. Pracownik nie musi otwierać portalu ITSM, wybierać kategorii zgłoszenia i czekać na reakcję technika. Może napisać na Slacku lub Microsoft Teams, że potrzebuje dostępu do konkretnej aplikacji. Agent rozpoznaje intencję, identyfikuje użytkownika, sprawdza jego stanowisko oraz obowiązujące zasady, uruchamia proces zatwierdzenia, a następnie wykonuje operację w systemie tożsamości. Podobnie mogą być obsługiwane resety haseł, problemy z MFA, prośby o sprzęt, pytania o oprogramowanie czy podstawowe przypadki diagnostyczne. Console określa takie podejście jako realizację całego cyklu zgłoszenia zamiast zwykłego przekierowania go do odpowiedniej kolejki.

Skala automatyzacji potrafi być znacząca, choć dostępne liczby pochodzą głównie od samego producenta i jego klientów. Console twierdzi, że po prawidłowym wdrożeniu wiele firm automatycznie rozwiązuje ponad połowę wewnętrznych zgłoszeń. W opisanym przez spółkę przypadku Webflow średni poziom obsługi bez człowieka osiągał 70-80 proc., a w najlepszych okresach 87 proc. Jednocześnie stosunek liczby pracowników helpdesku do obsługiwanych użytkowników miał poprawić się z około 1:100 do 1:200. Dane te nie są niezależnym badaniem całego rynku, ale dobrze pokazują, dlaczego duże firmy technologiczne zaczynają traktować agentów IT jako realne narzędzie zmniejszające liczbę rutynowych zadań.

Jak autonomiczny agent IT różni się od chatbota i tradycyjnej automatyzacji?

Klasyczny chatbot przede wszystkim odpowiada. Może znaleźć artykuł w bazie wiedzy, wyjaśnić procedurę albo podpowiedzieć pracownikowi, co powinien zrobić. Tradycyjna automatyzacja idzie krok dalej, ale zazwyczaj wymaga wcześniej przygotowanego schematu typu "jeżeli wydarzy się A, wykonaj B". Agent AI ma natomiast interpretować nieustrukturyzowane polecenie użytkownika, rozumieć kontekst organizacji, wybrać odpowiedni sposób działania i wykonać serię kroków w kilku różnych systemach. Jeśli sytuacja odbiega od standardowego scenariusza, może eskalować ją do człowieka zamiast ślepo wykonywać proces.

Dobrym przykładem jest prośba "potrzebuję dostępu do Salesforce na dwa tygodnie". Tradycyjny system może utworzyć ticket. Chatbot może wskazać formularz. Agent może natomiast sprawdzić, kim jest pracownik, jaką ma rolę, czy jego dział może korzystać z Salesforce, kto musi zatwierdzić dostęp, wysłać prośbę o akceptację, po jej uzyskaniu dodać użytkownika do odpowiedniej grupy i zaplanować automatyczne odebranie uprawnień po dwóch tygodniach. Właśnie takie wykonanie całego procesu sprawia, że branża mówi o agentic AI, a nie tylko generatywnym AI. Dla działu IT oznacza to potencjalnie znacznie większą zmianę niż wcześniejsza fala firmowych chatbotów.

Czy AI zaczyna więc naprawdę przejmować dział IT?

Sformułowanie "przejmuje dział IT" jest celowo prowokacyjne, ale nie oznacza, że administratorzy systemów znikną w najbliższych miesiącach. Najbardziej narażona na automatyzację jest pierwsza linia wsparcia oraz duża część rutynowych procesów operacyjnych. Resety haseł, nadawanie standardowych dostępów, odblokowywanie kont, tworzenie użytkowników, podstawowa diagnostyka czy przekazywanie zgłoszeń są idealnymi zadaniami dla agentów, ponieważ występują często i opierają się na powtarzalnych regułach. Console samo przedstawia swoją platformę jako sposób na sprawienie, aby większość typowych ticketów w ogóle nie wymagała kontaktu z człowiekiem.

Zmienia się natomiast rola pracownika IT. Jeśli 50 proc. lub więcej zgłoszeń rzeczywiście zostanie zamkniętych automatycznie, zespół może poświęcać więcej czasu na architekturę, bezpieczeństwo, integracje, zarządzanie infrastrukturą, wdrażanie nowych usług oraz projektowanie samych automatyzacji. W case study Webflow pracownicy IT opisywali właśnie przejście od ręcznej obsługi ticketów do budowania kolejnych playbooków. To nie jest więc prosta historia "AI zastępuje człowieka". Bardziej prawdopodobny jest model, w którym jedna osoba będzie mogła obsługiwać znacznie większą organizację, ponieważ dużą część pracy operacyjnej wykona warstwa agentów.

Dlaczego firma od cyberbezpieczeństwa kupuje narzędzie stworzone dla helpdesku IT?

Odpowiedź kryje się w podobieństwie obu rodzajów pracy. Analityk bezpieczeństwa również spędza znaczną część dnia na obsługiwaniu kolejki. Otrzymuje alert, zbiera dane z kilku systemów, ocenia priorytet, sprawdza urządzenie lub konto użytkownika, podejmuje decyzję i wykonuje działanie naprawcze. Palo Alto Networks chce wykorzystać technologię Console właśnie do przechodzenia od wykrywania problemów do ich autonomicznego rozwiązywania. Firma zapowiedziała integrację możliwości Console z Cortex, gdzie agenci mają pomagać w badaniu sygnałów, ustalaniu priorytetów i wykonywaniu działań w środowisku klienta.

Nikesh Arora przekonuje, że security operations nie powinny już polegać na zarządzaniu dashboardami i ustawianiu alertów w kolejce tylko po to, aby człowiek mógł obsługiwać je trochę szybciej. Docelowo administrator ma opisać w naturalnym języku pożądany rezultat, a system sam stworzy i wykona odpowiedni workflow. Może to oznaczać na przykład wykrycie podejrzanej aktywności na koncie, zebranie informacji o użytkowniku, sprawdzenie urządzenia, ocenę ryzyka, zakończenie aktywnych sesji i wymuszenie ponownej autoryzacji. To znacznie bardziej ambitny model niż tradycyjny SIEM generujący kolejny alert dla człowieka.

Dlaczego Palo Alto Networks inwestuje tak mocno w autonomicznych agentów AI?

Console nie jest pojedynczym przypadkowym zakupem. W 2026 roku Palo Alto Networks konsekwentnie buduje kilka warstw infrastruktury związanej z agentami. W kwietniu zamknęło przejęcie Koi, firmy zajmującej się bezpieczeństwem tak zwanych agentic endpoints. Chodzi o ochronę komputerów, na których narzędzia AI mogą samodzielnie czytać pliki, uruchamiać operacje i korzystać z danych. W maju firma sfinalizowała natomiast zakup Portkey, którego technologia AI Gateway ma kontrolować komunikację z modelami i agentami, monitorować ich ruch oraz ograniczać niebezpieczne działania.

Console dodaje brakującą warstwę wykonawczą. Portkey ma pomagać kontrolować agentów, Koi obserwować i zabezpieczać ich działanie na urządzeniach, a Console dostarcza technologię pozwalającą agentom rzeczywiście wykonywać wieloetapowe operacje biznesowe. W oficjalnej komunikacji Palo Alto Networks coraz częściej pojawia się więc wizja przedsiębiorstwa, w którym ludzie, klasyczne aplikacje i autonomiczne systemy AI działają równolegle. Dla firmy zajmującej się bezpieczeństwem jest to jednocześnie okazja i zagrożenie. Im więcej decyzji podejmują maszyny, tym większa staje się potrzeba kontrolowania tego, jakie uprawnienia otrzymały i co dokładnie zrobiły.

Dlaczego agent AI z dostępem administratora może być większym zagrożeniem niż zwykły chatbot?

Chatbot, który błędnie odpowie na pytanie, może przekazać użytkownikowi złą informację. Agent posiadający prawa administratora może wykonać błędną operację. To fundamentalna różnica. System zdolny do resetowania haseł, nadawania dostępów, blokowania urządzeń, modyfikowania kont czy wykonywania skryptów ma uprawnienia porównywalne z pracownikiem IT. Jeśli źle zinterpretuje polecenie, zostanie zmanipulowany przez atakującego albo otrzyma zbyt szeroki zakres uprawnień, skutki mogą obejmować rzeczywiste systemy i dane firmy. Palo Alto Networks samo opisuje takich agentów jako wysoko uprzywilejowanych "insiderów", wykonujących ogromną liczbę automatycznych decyzji.

Dlatego agentic AI potrzebuje zupełnie innego modelu bezpieczeństwa niż zwykły firmowy asystent. Każde działanie powinno być powiązane z tożsamością, zasadami dostępu, historią decyzji i możliwością audytu. Console podkreśla, że zapisuje zarówno działania agentów, jak i ludzi, a w przypadku wrażliwych operacji może wykorzystywać akceptację lub dodatkowe sprawdzenie tożsamości. Palo Alto Networks inwestuje równocześnie w technologie mające monitorować ruch pomiędzy agentami i ograniczać nieautoryzowane operacje. Paradoksalnie więc im skuteczniejsze staje się AI przejmujące operacje IT, tym większy rynek powstaje dla firm zabezpieczających samo AI.

Czy pracownik będzie jeszcze zgłaszał problemy przez tradycyjny system ticketowy?

Coraz częściej nie. Jednym z najciekawszych elementów modelu Console jest próba usunięcia samego ticketu z perspektywy pracownika. Zamiast otwierać ServiceNow, Jira Service Management lub inny portal, użytkownik pisze w narzędziu, w którym już pracuje, na przykład Slacku albo Microsoft Teams. Jeśli agent potrafi rozwiązać sprawę automatycznie, ticket w klasycznym rozumieniu może w ogóle nie trafić do człowieka. Dopiero nietypowy przypadek zostaje eskalowany wraz z już zebranym kontekstem dotyczącym użytkownika, sprzętu i wcześniejszych zdarzeń.

Dla użytkownika różnica jest ogromna. Nie musi wiedzieć, do którego zespołu należy skierować problem ani w jakiej kategorii go sklasyfikować. Może po prostu napisać: "nie działa mi VPN" albo "potrzebuję dostępu do GitHuba". System sam interpretuje żądanie. To może być początek znacznie większej zmiany w firmowym oprogramowaniu. Zamiast otwierać dziesięć aplikacji i uczyć się ich interfejsów, pracownik będzie coraz częściej komunikował cel, a agent sam wybierze odpowiednie narzędzia. Właśnie dlatego Palo Alto Networks używa określenia "software-as-an-agent" - aplikacja ma coraz mniej przypominać zestaw ekranów, a coraz bardziej wykonawcę otrzymującego polecenie.

Czy automatyzacja IT przejdzie również do HR, finansów i innych działów firmy?

Już zaczyna. Console powstało przede wszystkim wokół IT, ale jego platforma jest rozwijana również dla HR, finansów, działów prawnych, procurementu i RevOps. Mechanizm pozostaje podobny. Pracownik opisuje potrzebę, agent rozpoznaje kontekst, sprawdza reguły i wykonuje zadanie w odpowiednich systemach. W HR może odpowiadać na pytania dotyczące polityki firmy albo realizować część onboardingu. W finansach może kierować zapytania o wydatki, a w procurementie obsługiwać procesy związane z dostawcami. Firma już podczas rundy Series A deklarowała, że chce rozszerzać technologię poza zespoły IT.

Case study Webflow pokazuje, jak może wyglądać taki proces. Firma rozpoczęła wdrożenie od IT, później rozszerzyła Console na People Ops, a następnie planowała objąć nim finanse, księgowość, dział prawny i zakupy. Powstaje w ten sposób coś w rodzaju jednego wejścia do całej wewnętrznej administracji firmy. Pracownik nie musi wiedzieć, czy jego problem należy do HR, IT czy finansów. Opisuje go w jednym miejscu, a system decyduje, gdzie i w jaki sposób powinien zostać rozwiązany. Jeśli taki model się upowszechni, agent AI może stać się interfejsem nie tylko do działu IT, ale do dużej części firmowego back office.

Czy zakup Console za około 500 mln dolarów jest wysoki jak na dwuletni startup?

Tak, szczególnie jeśli porównać kwotę z kapitałem pozyskanym przez firmę. Console zebrało około 29 mln dolarów, a według PitchBook jego wcześniejsza wycena wynosiła około 157 mln dolarów. TechCrunch, powołując się na osoby znające szczegóły transakcji, podał około 500 mln dolarów w gotówce i akcjach. Oznaczałoby to bardzo szybki wzrost wartości firmy w ciągu zaledwie dwóch lat. Transakcja jest również interesująca dlatego, że CEO Palo Alto Networks Nikesh Arora wcześniej sam był jednym z inwestorów anielskich Console. Ponownie trzeba jednak zaznaczyć, że oficjalny komunikat Palo Alto Networks nie ujawnił ceny zakupu.

Wysoka wycena pokazuje, jak dużą wartość największe firmy technologiczne przypisują obecnie agentic AI. Nie chodzi tylko o dostęp do konkretnego modelu językowego. Modele można zmienić. Bardziej wartościowa staje się warstwa integracji, która wie, jak bezpiecznie połączyć AI z setkami rzeczywistych systemów przedsiębiorstwa i doprowadzić zadanie do końca. Console zbudowało właśnie taką infrastrukturę wokół IT oraz wewnętrznych operacji. Palo Alto Networks może teraz połączyć ją z ogromną bazą klientów, własnymi danymi bezpieczeństwa i Cortexem. To tłumaczy, dlaczego niewielka firma może być warta wielokrotnie więcej niż suma kapitału, który wcześniej zebrała.

Czy 500 mln dolarów za Console oznacza początek nowej fali przejęć firm od agentów AI?

Prawdopodobnie taką falę już obserwujemy. Największe przedsiębiorstwa zdają sobie sprawę, że same modele AI nie wystarczą. Potrzebna jest infrastruktura kontrolująca ich dostęp, tożsamość, komunikację i wykonywane działania. Palo Alto Networks w ciągu kilku miesięcy kupiło Koi, Portkey i Console, budując kolejne elementy własnej układanki agentic AI. Przy okazji wyników za rok fiskalny 2026 firma podkreślała, że rozwój AI podnosi cyberbezpieczeństwo na liście priorytetów dyrektorów IT. Next-Generation Security ARR Palo Alto Networks osiągnął 9,1 mld dolarów, rosnąc o 63 proc. rok do roku, co pokazuje skalę rynku, do którego można dołączyć nową technologię.

Można więc spodziewać się dalszej konsolidacji. Firmy posiadające dostęp do klientów będą kupowały startupy, które rozwiązały konkretne problemy związane z agentami: zarządzanie tożsamością, bezpieczeństwo, pamięć, integracje, monitoring czy wykonywanie zadań. W tym modelu przejęcie Console nie jest zakładem, że jeden startup zdominuje rynek helpdesku. To zakład, że autonomiczne wykonywanie firmowej pracy stanie się fundamentalną funkcją oprogramowania. Jeśli Palo Alto Networks ma rację, klasyczny chatbot okaże się jedynie etapem przejściowym.

Czy agenci AI całkowicie zastąpią administratorów i specjalistów helpdesku?

Najbardziej prawdopodobny scenariusz to głęboka zmiana struktury zatrudnienia, a nie całkowite zniknięcie działów IT. Organizacja, która wcześniej potrzebowała dziesięciu osób do obsługi ogromnej liczby prostych zgłoszeń, może w przyszłości potrzebować ich mniej albo wykorzystać ten sam zespół do obsługi znacznie większej firmy. Najbardziej rutynowe stanowiska będą pod największą presją. Jednocześnie wzrośnie zapotrzebowanie na osoby projektujące architekturę, bezpieczeństwo, polityki dostępu i same procesy agentowe. Ktoś nadal musi zdecydować, jakie działania AI może wykonać samodzielnie, w których sytuacjach potrzebuje zgody i kiedy musi oddać sprawę człowiekowi.

Zakup Console pokazuje jednak, że granica przesuwa się szybciej, niż jeszcze niedawno zakładano. Najpierw AI pisało odpowiedź do ticketu. Później proponowało rozwiązanie administratorowi. Teraz coraz częściej samo resetuje konto, przydziela dostęp i wykonuje workflow w kilku systemach. Kolejnym etapem ma być autonomiczna obsługa incydentów bezpieczeństwa. Dlatego stwierdzenie, że AI "zaczyna przejmować dział IT", nie oznacza przejęcia całej profesji. Oznacza przejmowanie kolejnych jednostek pracy, które przez lata były wykonywane ręcznie. Przy cenie około 500 mln dolarów za dwuletnią firmę rynek wyraźnie pokazuje, że możliwość wykonania tych zadań jest dziś warta znacznie więcej niż kolejny chatbot potrafiący tylko o nich opowiadać.