Post

Elastyczne i przezroczyste chipy zamiast krzemu ukrytego pod obudową. MIT pokazał technologię dla okularów AR przyszłości

Elektronika kojarzy się z czymś sztywnym, nieprzezroczystym i ukrytym głęboko pod obudową urządzenia. Zespół MIT pokazał jednak technologię, która może zmienić ten schemat w przypadku układów fotonicznych. Naukowcy opracowali proces pozwalający produkować na pełnowymiarowych, 300-milimetrowych waflach chipy fotoniki krzemowej, które po zakończeniu produkcji są jednocześnie bardzo cienkie, mechanicznie elastyczne i optycznie przezroczyste. To szczególnie interesujące dla urządzeń, w których elektronika lub fotonika powinna znajdować się bezpośrednio przed oczami użytkownika. MIT wymienia wśród potencjalnych zastosowań zakrzywione wyświetlacze rozszerzonej rzeczywistości, wizjery pilotów, przezierne wyświetlacze na szybach oraz dyskretne urządzenia ubieralne.

Trzeba jednak od razu wyjaśnić jedno ważne nieporozumienie. MIT nie pokazał przezroczystego odpowiednika procesora smartfona, który jutro można wkleić w szkło okularów. Badanie dotyczy fotoniki krzemowej, czyli układów wykorzystujących światło do przesyłania i przetwarzania sygnałów. Krzem nadal jest w nich istotnym materiałem, ale naukowcy usuwają grubą, nieprzezroczystą część standardowego podłoża, pozostawiając ultracienkie warstwy zawierające między innymi optyczne falowody. Dzięki temu układ może stać się prawie niewidoczny dla użytkownika i jednocześnie zginać się razem z powierzchnią, na której został umieszczony. Publikacja zespołu ukazała się w czasopiśmie "Optica".

Czym są przezroczyste i elastyczne chipy pokazane przez naukowców z MIT?

Opracowany przez MIT układ należy do świata fotoniki krzemowej. Zamiast prowadzić wszystkie informacje wyłącznie za pomocą sygnałów elektrycznych w metalowych ścieżkach, wykorzystuje mikroskopijne struktury prowadzące światło. Najważniejsze są falowody, czyli odpowiedniki bardzo małych przewodów optycznych zintegrowanych bezpośrednio z chipem. Takie technologie są już wykorzystywane między innymi w centrach danych, komunikacji optycznej, czujnikach i zaawansowanych systemach pomiarowych. Problem polega na tym, że typowe chipy fotoniki krzemowej powstają na grubych waflach krzemowych. Są więc sztywne i nieprzezroczyste, co praktycznie wyklucza umieszczenie ich bezpośrednio na powierzchni, przez którą człowiek musi patrzeć.

Zespół kierowany przez Jelenę Notaros opracował sposób usunięcia niemal całego masywnego podłoża bez zniszczenia delikatnych struktur optycznych. Pozostaje niezwykle cienka warstwa materiału zawierająca potrzebne elementy fotoniczne. W rezultacie chip przestaje przypominać klasyczną sztywną płytkę i może zachowywać się bardziej jak cienka folia. Naukowcy podkreślają, że wcześniejsze eksperymenty pozwalały uzyskać pojedyncze chipy elastyczne albo przezroczyste, lecz problemem pozostawała skala produkcji. Nowa metoda działa na waflach o średnicy 300 mm, czyli w formacie odpowiadającym przemysłowym procesom półprzewodnikowym. To właśnie możliwość przejścia od pojedynczego eksperymentalnego elementu do całego wafla jest jednym z najważniejszych osiągnięć pracy.

Jak MIT sprawił, że układ fotoniczny może być jednocześnie cienki, giętki i przezroczysty?

Proces zaczyna się zaskakująco zwyczajnie. Naukowcy wykonują struktury fotoniczne na standardowym, sztywnym podłożu krzemowym, wykorzystując techniki kompatybilne z przemysłową produkcją półprzewodników. Na waflu powstają między innymi precyzyjnie uformowane falowody optyczne. Następnie do struktury przyłączany jest drugi, tymczasowy wafel krzemowy pełniący funkcję podpory. Całość zostaje odwrócona, dzięki czemu pierwotne grube podłoże można stopniowo usuwać od przeciwnej strony. Tymczasowa warstwa chroni ultracienkie elementy przed uszkodzeniem i deformacją w najbardziej ryzykownym etapie procesu.

Najpierw wykorzystywane są przemysłowe metody ścieńciania wafla, a w końcowej fazie bardziej precyzyjne selektywne trawienie chemiczne. W ten sposób można pozbyć się krzemu bez zniszczenia znajdujących się niżej warstw. Ostateczna struktura ma grubość mniejszą niż jedna dziesiąta grubości ludzkiego włosa. Zespół musiał również bardzo dokładnie kontrolować naprężenia powstające pomiędzy różnymi materiałami. Dlatego proces prowadzono w temperaturach nieprzekraczających około 500°C. Po usunięciu masywnego podłoża zostają przede wszystkim warstwy tlenkowe i struktury potrzebne do prowadzenia światła. To właśnie brak grubej płytki sprawia, że całość staje się jednocześnie elastyczna i znacznie bardziej przezroczysta.

Czy nowe chipy MIT naprawdę można wyginać bez utraty ich właściwości?

Naukowcy nie ograniczyli się do pokazania zdjęcia cienkiego fragmentu materiału trzymanego w dłoni. Przeprowadzili testy mechaniczne, w których wielokrotnie wyginali gotowe układy wokół cylindrów o różnych średnicach. Chip był zginany tysiące razy, a zespół sprawdzał jednocześnie, czy pogarszają się parametry prowadzenia światła. Według MIT nie zaobserwowano spadku wydajności nawet wtedy, gdy układ owijano wokół cylindra o średnicy porównywalnej z niewielką śrubą. Dopiero znacznie bardziej ekstremalne wyginanie wokół obiektu wielkości wykałaczki zaczynało prowadzić do degradacji.

To ważne szczególnie w kontekście urządzeń ubieralnych. Ekran lub moduł optyczny przeznaczony do okularów, wizjera hełmu czy powierzchni dopasowanej do ciała nie musi zwykle zginać się jak kartka papieru. Powinien natomiast bez problemu przyjąć określoną krzywiznę i wytrzymać niewielkie odkształcenia podczas codziennego użytkowania. Andres Garcia Coleto z zespołu MIT podkreślał, że uzyskane parametry mechaniczne wykraczały nawet poza wymagania przewidywane dla proponowanych zastosowań. Nie oznacza to jeszcze, że układ jest niezniszczalny. Pokazuje jednak, że mechaniczna elastyczność nie została osiągnięta kosztem podstawowej funkcji optycznej, co jest kluczowe dla dalszego rozwoju technologii.

Czy można patrzeć przez taki chip bez zauważalnego pogorszenia obrazu?

Dla zastosowań w rozszerzonej rzeczywistości sama przezroczystość nie wystarcza. Materiał umieszczony przed okiem może przepuszczać większość światła, a jednocześnie powodować zamglenie, rozproszenie lub deformację obrazu. Dlatego zespół MIT przygotował specjalne stanowisko określane jako bionic eye, które pozwoliło sprawdzić, jak użytkownik postrzega otoczenie przez nowy układ. Badacze analizowali między innymi poziom haze, czyli zamglenia powstającego wskutek rozpraszania światła, oraz zniekształcenia obrazu. Wyniki wskazały, że struktura powoduje jedynie niewielkie pogorszenie przejrzystości i nie powinna zauważalnie deformować obserwowanego obrazu.

To właśnie ten test odróżnia technologię od wielu koncepcji elastycznej elektroniki przeznaczonych do montażu na skórze czy ubraniu. W inteligentnej opasce przezroczystość może być wyłącznie zaletą estetyczną. W okularach AR staje się warunkiem podstawowym, ponieważ użytkownik przez większość czasu patrzy na rzeczywisty świat właśnie przez system optyczny. Każde dodatkowe zmętnienie, odbicie czy utrata kontrastu jest więc problemem. MIT zaznacza, że przyszłe prace mają jeszcze bardziej zwiększyć przejrzystość i jednocześnie poprawić wydajność falowodów. Obecny wynik jest demonstracją platformy technologicznej, a nie gotową soczewką konsumenckich okularów AR.

Dlaczego elastyczna fotonika może być szczególnie ważna dla okularów AR przyszłości?

Dzisiejsze okulary i zestawy rozszerzonej rzeczywistości muszą zmieścić w niewielkiej obudowie źródło obrazu, elementy prowadzące światło, czujniki, elektronikę, akumulator i układy komunikacyjne. Im więcej z tych elementów trafia do zauszników albo dodatkowych modułów, tym urządzenie staje się cięższe i bardziej widoczne. Jednym z największych wyzwań branży jest więc przeniesienie funkcji optycznych bezpośrednio do obszaru soczewki bez ograniczania pola widzenia użytkownika. Przezroczysty chip fotoniczny, który można dopasować do zakrzywionej powierzchni, daje zupełnie nowe możliwości rozmieszczenia elementów systemu. MIT wymienia właśnie zakrzywione wyświetlacze AR jako jedno z potencjalnych zastosowań platformy.

W przyszłości część funkcji odpowiedzialnych za generowanie, prowadzenie lub kierowanie światła mogłaby zostać rozłożona na znacznie większej powierzchni zamiast skupiać się w jednym grubym module. Szczególnie interesujący jest tutaj kierunek związany ze zintegrowaną fotoniką, ponieważ miniaturowe elementy optyczne można wytwarzać podobnymi technikami jak układy półprzewodnikowe. Nie oznacza to, że dzięki jednemu badaniu powstaną lekkie okulary przypominające zwykłe oprawki. Zasilanie, wyświetlacze, sensory, obliczenia i odprowadzanie ciepła nadal pozostają ogromnymi wyzwaniami. Nowa platforma rozwiązuje jednak jeden bardzo konkretny problem: jak umieścić zaawansowany układ fotoniczny na przezroczystej, zakrzywionej powierzchni.

Czy przezroczyste chipy MIT mogą trafić bezpośrednio do soczewek okularów AR?

Teoretycznie właśnie taki kierunek należy do najbardziej interesujących, ale nie należy jeszcze wyobrażać sobie procesora wtopionego w okulary dostępne w sklepie. Obecna platforma pozwala tworzyć elastyczne i transparentne układy fotoniczne, czyli przede wszystkim struktury odpowiedzialne za pracę ze światłem. Potencjalna soczewka AR mogłaby wykorzystywać je do kierowania promieni, rozprowadzania sygnału optycznego albo współpracy z innymi elementami wyświetlacza. Badacze MIT pracują zresztą szerzej nad wykorzystaniem zintegrowanej fotoniki w rozszerzonej rzeczywistości, a w zestawieniu publikacji laboratorium na 2026 rok znajduje się także przegląd "Augmenting Reality with Integrated Photonics", zaakceptowany do publikacji w "Nature".

Droga do gotowego produktu będzie jednak wymagała integracji wielu technologii. Fotonika musi współpracować ze źródłami światła, modulacją, elektroniką sterującą, zasilaniem i całym systemem wyświetlania obrazu. Konstrukcja musi być również odporna na temperaturę, wilgoć, uderzenia i wieloletnie użytkowanie. Dochodzą do tego normy dotyczące bezpieczeństwa wzroku. Dlatego określenie "technologia dla okularów AR przyszłości" jest właściwe jako opis potencjalnego zastosowania, ale nie jako zapowiedź szybkiego produktu. MIT sam przedstawia platformę jako drogę umożliwiającą powstawanie nowych urządzeń i planuje dopiero integrowanie bardziej złożonych komponentów.

Czy ta technologia naprawdę oznacza odejście od krzemu w przyszłych urządzeniach?

Nie. Paradoksalnie jednym z najważniejszych elementów nowej technologii pozostaje właśnie krzem. Mówimy o fotonice krzemowej, czyli dziedzinie korzystającej z ogromnego doświadczenia przemysłu półprzewodnikowego w niezwykle precyzyjnym wytwarzaniu struktur na waflach. Rewolucyjna część rozwiązania polega raczej na tym, że po wykonaniu układu można usunąć większość grubej, nieprzezroczystej części wafla, która dotychczas była integralną częścią gotowego chipa. Zostają ultracienkie struktury potrzebne do pracy fotonicznej. Właśnie dlatego bardziej precyzyjne byłoby mówienie o odejściu od tradycyjnej sztywnej formy krzemowego chipa, a nie o rezygnacji z samego krzemu.

Ma to ogromne znaczenie przemysłowe. Powstawało już wiele egzotycznych koncepcji elastycznej elektroniki wykorzystujących nowe materiały, ale dużym problemem bywało skalowanie ich produkcji do standardów półprzewodnikowych. MIT i NY Creates zaprojektowali proces tak, aby wykorzystywał znane techniki oraz 300-milimetrowe wafle. Zespół liczy, że dzięki współpracy z kompleksem Albany NanoTech platforma będzie mogła zostać udostępniona także innym badaczom. Jeżeli rozwiązanie rzeczywiście okaże się kompatybilne z produkcją foundry-scale, może mieć większe szanse na praktyczne wykorzystanie niż technologie wymagające budowania całkowicie nowej infrastruktury fabrycznej.

Dlaczego możliwość produkcji na waflach 300 mm jest tak ważna dla przyszłości tej technologii?

Jednorazowe wykonanie niezwykle efektownego chipa w laboratorium nie oznacza jeszcze, że technologię można wykorzystać na rynku. Przemysł półprzewodnikowy produkuje ogromne liczby elementów równolegle na dużych waflach, a kluczowe są powtarzalność, wydajność procesu i kompatybilność z istniejącymi liniami. Zespół MIT podkreśla, że wcześniejsze prace pozwalały tworzyć elastyczne lub przezroczyste układy fotoniczne, ale zazwyczaj tylko w niewielkiej liczbie. Nowa metoda została zademonstrowana dla wafla o średnicy 300 mm, czyli jednego z podstawowych formatów współczesnej zaawansowanej produkcji półprzewodnikowej.

Na jednym takim waflu można wytwarzać ogromną liczbę nanoskalowych struktur optycznych. MIT przypomina, że współczesne procesy fotoniki krzemowej pozwalają już produkować wafle zawierające miliardy miniaturowych urządzeń optycznych. Jeżeli etap usuwania podłoża i tworzenia elastycznej struktury można dołączyć do takiego procesu w sposób powtarzalny, otwierają się znacznie większe możliwości komercjalizacji. To nadal nie oznacza masowej produkcji gotowych wyświetlaczy AR. Jest jednak ważnym krokiem pomiędzy demonstracją akademicką a technologią, która potencjalnie może kiedyś zostać zaoferowana projektantom urządzeń poprzez przemysłową fabrykę półprzewodników.

Czy przezroczyste układy mogą znaleźć zastosowanie także poza okularami rozszerzonej rzeczywistości?

Tak i właśnie różnorodność potencjalnych zastosowań jest jedną z największych zalet platformy. MIT wskazuje między innymi dyskretne monitory zdrowia dopasowujące się do powierzchni ciała. Elastyczny układ fotoniczny mógłby być częścią cienkiego sensora noszonego na skórze, który nie wymaga sztywnego modułu odstającego od ciała. Przezroczystość również może mieć znaczenie, jeśli urządzenie ma być praktycznie niewidoczne albo współpracować z innymi sensorami optycznymi. W przyszłości podobne struktury mogłyby być integrowane z odzieżą, opatrunkami, sprzętem medycznym czy innymi urządzeniami ubieralnymi.

Drugą dużą kategorią są przezierne wyświetlacze i systemy projekcyjne. Badacze podają przykład wizjera pilota samolotu, na którym informacje mogłyby być wyświetlane bez konieczności stosowania części dzisiejszych masywnych układów optycznych. Podobną logikę można zastosować do samochodowych wyświetlaczy HUD lub innych zakrzywionych szyb. Elastyczny układ może dopasować się do powierzchni zamiast wymuszać projektowanie całego urządzenia wokół płaskiego i sztywnego chipa. To szczególnie ważne tam, gdzie liczy się masa, grubość i pole widzenia. Technologia nie ogranicza się więc do konsumenckich smart glasses, nawet jeśli to właśnie okulary AR są najbardziej efektownym przykładem przyszłego zastosowania.

Jakie problemy trzeba jeszcze rozwiązać, zanim przezroczyste chipy trafią do urządzeń konsumenckich?

Pierwszym wyzwaniem jest dalsze zwiększenie wydajności optycznej. MIT zapowiada poprawę parametrów falowodów oraz jeszcze większej przejrzystości. W urządzeniu znajdującym się przed okiem nawet niewielkie straty światła albo dodatkowe rozproszenie mają znaczenie. Drugim problemem jest integracja. Obecna praca udowadnia możliwość stworzenia platformy produkcyjnej, ale przyszły układ AR będzie wymagał znacznie bardziej złożonych komponentów. Zespół chce właśnie w tym kierunku rozwijać kolejne generacje technologii. Dopiero połączenie falowodów, elementów modulujących, sprzęgających i innych funkcji może doprowadzić do rozwiązania zdolnego wykonywać praktyczne zadanie wewnątrz wyświetlacza.

Kolejna kwestia to trwałość poza laboratorium. Kilka tysięcy kontrolowanych cykli zginania jest bardzo dobrym wynikiem badawczym, ale konsumenckie okulary muszą działać przez lata, znosić zmiany temperatury, wilgoć, pot, upadki i naprężenia powstające podczas codziennego zakładania. Trzeba też opracować sposób elektrycznego i optycznego łączenia elastycznej części z pozostałymi komponentami. Wreszcie potrzebna jest ekonomia produkcji, która pozwoli zaoferować technologię w rozsądnej cenie. Dlatego publikację MIT najlepiej traktować jako stworzenie nowego zestawu możliwości dla projektantów fotoniki, a nie gotowy produkt czekający jedynie na montaż w oprawkach.

Czy odkrycie MIT może przybliżyć okulary AR wyglądające jak zwykłe okulary?

To właśnie jeden z najbardziej interesujących długoterminowych scenariuszy. Obecne urządzenia AR często zdradzają swoje możliwości przez grubsze oprawki, rozbudowane moduły optyczne lub większą masę. Jeżeli część systemu fotonicznego można będzie rozłożyć na cienkiej, przezroczystej i zakrzywionej powierzchni, projektanci otrzymają większą swobodę w rozmieszczeniu komponentów. W teorii może to pomóc zmniejszać grubość elementów znajdujących się bezpośrednio przed okiem i przenieść więcej funkcji do samej struktury optycznej. Właśnie dlatego MIT wskazuje na "pliable augmented-reality displays" oraz powierzchnie dopasowujące się do wizjera czy szyby.

Nie będzie to jednak jeden cudowny element rozwiązujący wszystkie problemy inteligentnych okularów. Nadal potrzebne są małe akumulatory, wydajne procesory, aparaty, mikrofony, łączność bezprzewodowa, sensory i odpowiednie systemy wyświetlania. Każdy z tych elementów wpływa na wagę i czas pracy. Znaczenie odkrycia MIT polega na czymś bardziej fundamentalnym: pokazano, że wysokiej jakości fotonika krzemowa nie musi na zawsze pozostawać zamknięta w sztywnej, nieprzezroczystej kostce. Może stać się cienka, giętka i niemal niewidoczna. Jeśli kolejne elementy układanki będą rozwijały się w podobnym kierunku, okulary AR przyszłości rzeczywiście mogą coraz mniej przypominać komputer noszony na twarzy, a coraz bardziej zwykłe okulary.